Jedna z dolnośląskich perełek ... kościół pw. Naszego Zbawiciela w Karpaczu, to ten sam obiekt co potocznie zwana Świątynia Wang.
Historia tego obiektu jest dość skomplikowana, ponieważ zazwyczaj pisząc o świątyniach, formułuję zdanie: "została wybudowana w roku tym, a tym, a pierwsza świątynia w tym miejscu stała tu ..."
Świątynia Wang jest o tyle specyficzna, że trudno określić nawet początki jej istnienia. Jak podają niektóre źródła jest to przełom XII i XIII wieku. Jednak rzeźby znajdujące się na odrzwiach wewnątrz kościoła zdają się mówić, że początki mogą sięgać jeszcze wcześniejszego okresu, bo początków chrześcijaństwa w Skandynawii, czyli wieku XII. Oczywiście same odrzwia mogą pochodzić z innego miejsca, więc najbezpieczniej trzymać się przełomu wieków XII i XIII.
Nie mniej jednak stanowi on obraz kultury romańskiej w Skandynawii.
Dlaczego pokazuję świątynię w Karpaczu, a piszę o Skandynawii ?
Do Karpacza kościółek trafił dopiero w XIX wieku za sprawą króla Prus, który zakupił go dla muzeum w ... Berlinie.
Można zapytać, o co tu chodzi ?
Już tłumaczę.
Kościółek wybudowano w miejscowości Vang w XII w. (od tej miejscowości pochodzi potoczna nazwa świątyni), ponieważ w XIX w. był on już dość wiekową konstrukcją potrzebował remontu, a nie było na to pieniędzy w ubogim Vang'u, więc norweski malarz Jan Dahl namówił króla Prus, aby zakupił go dla muzeum w Berlinie.
Rozebrano, więc kościółek i przetransportowano go przez port w Szczecinie do stolicy. Świątynia bardzo spodobała się jednak hrabinie Fryderyce von Reden z Bukowca i wyprosiła u króla, aby obiekt nie trafił do muzeum, a do Karpacza, aby tam mógł służyć miejscowej społeczności.
Jego oddanie do użytku miało miejsce 28.07.1844 r.
Jednak doprowadzenie do tego momentu nie było taką prostą sprawą, ponieważ podczas rozbiórki pozostawiono część elementów w Norwegii i nie wystarczyło tylko złożyć świątynię jak klocki Lego.
Jej wygląd możemy podziwiać dzięki kunsztowi rzeźbiarza Jakuba z Janowic, który dzięki rysunkom potrafił dorobić brakujące fragmenty i złożyć je w jedną całość.
Ciekawostką jest to, że kościół wybudowano bez użycia gwoździ, a przedstawia on odwróconą, tradycyjną łódź wikingów i prawdopodobnie niektóre elementy wyposażenia pochodzą właśnie z takiej łodzi. Być może wspomniane przeze mnie odrzwia. To jednak tylko moje domysły.
Ciekawostką może być też fakt, że pierwotnie obok świątyni nie było wieży, a została ona dostawiona później, aby chronić delikatną konstrukcję przed silnymi wiatrami wiejącymi od strony gór.
Oczywiście wejdziemy też do świątyni, ale w następnym artykule.
Widok od strony południowej.
Od strony północnej znajduje się prezbiterium.
Widok od strony zachodniej.
Krużganki łączące kościółek z wieżą. Zostały one dobudowany później wraz z wieżą.
Wejście główne do kościoła z ciekawie zdobionym, drewnianym portalem.
Na koniec makieta kościoła ustawiona nieopodal.
Zainteresowani obiektem i piękną okolicą w jakiej jest położony mogą obejrzeć panoramę 360 tego rejonu na stronie: www.karpacz.net/pano/swiatynia-wang/
































