Menu

sobota, 30 sierpnia 2014

LWÓWEK ŚLĄSKI - Kościół Wniebowzięcia N.M.P. (GPS - 51.1109 / 15.5826)

 Na chwilkę zrobimy sobie przerwę od Roztoki, tak żeby blog nie zrobił się monotematyczny, ale jeszcze tam wrócimy.

 W Lwówku Śląskim też już byliśmy, ale ten zabytek czeka w moich zbiorach już bardzo długo, a jest wart pokazania.
 Kościół Wniebowzięcia N.M.P. bo o nim mowa, to jedna ze starszych świątyń na Śląsku. 

 Pierwsze wzmianki na jego temat pochodzą z 1238 r kiedy to został ufundowany przez Henryka Brodatego. Budowa jego trwała dość długo nawet jak na tamte czasy, ponieważ całkowite jej ukończenie nastąpiło dopiero w 1300 r.
 Pierwotnie kościół był budowlą romańską, ale w 1455 r. pożar strawił prawie całą świątynię i potrzebna był szybka odbudowa, która została dokonana praktycznie natychmiast, a obiekt uzyskał wygląd świątyni gotyckiej.
 Nie mniej jednak w obecnym wyglądzie możemy dostrzec pierwotne, romańskie cechy, ponieważ cała fasada główna wraz z wieżami ocalała z pożogi.

 Niestety świątynia nie miała szczęście, ponieważ w 1752 r ponownie trawi ją pożar i ulega zniszczeniu cały strop, który zostaje zastąpiony obecnym dachem, który niestety nie nawiązuje do historycznego charakteru świątyni. Tym razem odbudowa następuje dopiero po ok 100 latach od tragedii.

 Ostatni remont świątynie przeszła w latach 7-'tych XX wieku.

 Widok na romańską fasadę od strony zachodniej spod przejścia w murze obronnym.

 Tak fara prezentuje się od południowej.

 Idąc od Rynku taki widok świątyni mamy przed oczami.

 Ściana południowa.

 Gotycki portal wejścia od strony północnej, a po prawej jego stronie ustawiono figurę Jana Nepomucena.

 Romański portal wejścia głównego, który uchował się z pożogi w 1455 r. wybudowany z czerwonego piaskowca ze sceną koronowania N.M.P. w tympanonie.

 A to już sama scena koronowania.

 Wchodzimy do wnętrza. Widok na nawę główną.

 Wszystko jak przystało na świątynię gotycką, ale ... brak sklepienia krzyżowo-żebrowego typowego dla gotyku jest aż nadto zauważalny.
 Obecny strop to dzieło XIX wiecznych konstruktorów.


 Widok z południowej nawy bocznej.

 Większość wyposażenia świątyni pochodzi z XIX w. tak jest i w przypadku ołtarza głównego przedstawiającego scenę wniebowzięcia N.M.P.

 Kaplice dobudowane w XV w. po północnej stronie kościoła.

 Empora organowa z neogotyckimi organami.

 Rzut oka na emporę organową przez nawę główną, a po prawej stronie widać XIX wieczną ambonę wykonaną z drewna w stylu neogotyckim.


 Na koniec chrzcielnica wykonana z piaskowca w 1560 r.

czwartek, 28 sierpnia 2014

ROZTOKA - Dworzec Kolejowy. (GPS - 50.9511 / 16.2419)

 Skoro zajechaliśmy do Roztoki, to już ją sobie obejrzymy. Pałac już znamy, ale nie jest to jedyny ciekawy obiekt w tej wsi.
 Następnym punktem wycieczki będzie dworzec kolejowy, który został wybudowany w 1912 r i był naprawdę okazały jak na wiejski obiekt. Posiadał budynek główny, i dwa perony z czterema torami, pod pod którymi znajdowało się przejście podziemne nie występujące nawet w niektórych dużo większych miastach. 
 Wszystko oczywiście zadaszone. W budynku głównym była kasa, poczekalnia i stoisko bufetowe, gdzie można było było kupić coś do zjedzenia.
 Obecny dworzec, to nie pierwszy obiekt tego typu w Roztoce, ponieważ pierwszy został wybudowany już w 1889 r. ale nie posiadał takich luksusów jak obecny.
 Z tego co się dowiedziałem, to jeszcze niedawno próbowano reaktywować obiekt, ale zakończyło się to niepowodzeniem. Słyszałem też, że spory udział w budowie dworca miała rodzina von Hochberg. 

 Niestety dworzec jest już nieczynny, a całość porasta gęsta zieleń. 

 Widok od strony północnej.

 Przechodzimy w kierunku północnym. Jeden z peronów.

 Zadaszenie wejścia do przejścia podziemnego.

 Wejście do tunelu.

 Całe przejście zalane jest wodą.

 Nie wygląda to najlepiej.

 Wychodzimy na perony, które też nie prezentują się najlepiej.



 Widok na dworzec od strony południowej.



wtorek, 26 sierpnia 2014

ROZTOKA - Pałac Hochbergów - Wnętrze cz. 2 (GPS - 50.9581 / 16.2260)

 Druga część odwiedzin w pałacu Hochbergów w Roztoce.

 Muszę przyznać, że pokój, który za chwilę Wam pokarzę bardzo przypadł mi do gustu, a dlaczego to chyba nie muszę tłumaczyć.
 Prawdopodobnie stał tu niegdyś fortepian i odbywały się koncerty, a na suficie znajdują się malowidła Bigasa, brata twórcy pomnika Bismarka, który stoi się przed Reichstagiem w Berlinie.




 Czyż te zdobienia nie są piękne ?

 Marmurowy kominek znajdujący się w tej sali.

 Następne pomieszczenia są trochę skromniejsze.

 To również kominek, który nie odbiega urodą od pozostałych.
Znajdował się tu obraz żony Bolka von Hochberg, lub jej siostry. Niestety nie jestem pewien.

 Następne pomieszczenie i następny kominek.
 Nie były one tylko używane jako ogrzewanie, ponieważ pałac miał ogrzewanie podłogowe. Tak, tak, nie jest to wynalazek naszych czasów.


 Ostatnia sala, to chyba sala balowa, o czym świadczą jej rozmiary i wystrój.

 Widać ciekawie zdobione płaskorzeźbami ściany.

 Oczywiście nie obyło się bez kominka.

 Żeby zachować symetrię, po drugiej stronie znajduje się atrapa kominka.


 Tu z bliska malowidło wykonane przez Bigasa.

Jeden z medalionów.

 Na koniec pozostałość po wystroju, czyli biblioteczka.